Ktoś mówił o złotej polskiej jesieni? Jeśli ma nas zaskoczyć i się pojawić to niech się pospieszy, bo w grudniu nie bardzo jest już miejsce na brewerie z kolorowymi liśćmi. Dotychczas raczej jesień nie rozpieszczała, a zapowiadane ocieplenia były raczej urojeniami pogodynek. Tak i w ostatni poniedziałek, zamiast ciepłych powiewów siąpił drobny deszcz i zimno było jak cholera. Krupnik na szczęście była na tyle gęsta i na tyle gorąca, że opad nie zdążał schłodzić zawartości talerza.

©KonradSiuda

Akcja Dworzec Centralny. 31/10/2016

Towarzystwo dzielnie się uwijało nad zupą i dokładki zostały skonsumowane zanim grad zaczął zasuwać. Gwoli ścisłości jak grad zaczął, deszcz nie przestał. Rozdając ubrania staliśmy jak kury moknące na deszczu z trudem znosząc niedogodność aury. Fuj, pogoda, że psa żal wygonić, toteż psa nikt nie wyganiał. Kiedy już rozdaliśmy ubrania, niektórzy poszli do domów, a niektórzy nie.

©KonradSiuda

Akcja Dworzec Centralny. 31/10/2016


Wszystkim dziękujemy!