Zima zła, zima zła. Niby się nie boimy, ale marzniemy. My przez chwilę, a bezdomni cały czas. Czas na posiłek nadszedł. Nieco spóźnieni, ale stawiliśmy się pod Centralnym. Zupa grzeje w brzuchach i podnosi morale. Im gęściejsza tym bardziej grzeje. A Matejko surowców nie żałuje, więc zupa pierwsza klasa. A łyżka na to niemożliwe…

Nie ma rzeczy niemożliwych. Jak się powiedziało A to warto powiedzieć B. Jak się zjadło zupę, to czas na danie drugie. I tu ogromne podziękowania oraz niskie ukłony dla miłych pań z wietnamskiej restauracji Pitaya, które to panie wsparły daniem drugim, czyli wieprzowymi klopsikami z ryżem. Doskonałymi z resztą