Na całej połaci – śnieg.
W przeróżnej postaci – śnieg.
Na siostry i braci
Zimowy plakacik – śnieg… śnieg.

No śnieg. Pada i pada. I wcale nie jest taki romantyczny. Przykro mi bardzo, ale nie było okazji się rozczulać nad pięknem, gdyż sprawy istotne przywiodły nas na Centralny. A mianowicie zupa. I gęsta była ona dziś, oj gęsta. Od Restauracja Secado- restaurant, cafe, bar. Mariusz z MIchałem muskuły wyrabiali chochlą zawijając. A do zupy kanapki były w znacznych ilościach. Od Klubokawiarnia Życie jest fajne I gdy już zupa się skończyła nadciągnęły posiłki z… posiłkami. Pitaya z sajgonkami i zupką. Do dna zeszła wraz z bułkami. Trudno było rozpoznać kto jest kto, bo padający śnieg z czasem do bałwanów nas upodabniał. A potem rozdawaliśmy ubrania. A potem przysypał nas śnieg i nic nie było widać, bo wszystko się białe zrobiło